2. Nieujawniona choroba.
Ocknęłam się tylko na ułamek sekundy. W głowie moje myśli mi przeszkadzały, byłam nieprzytomna. Po chwili czułam, jakby jakiś cichy, dorosły głos przemawiał do mnie. Nie miałam pojęcia o co chodzi, ostatnie zdanie jakie zdołałam usłyszeć było to " Wkrótce poznasz całą prawdę.. ". Jednak potem, cała spocona z wrażeń obudziłam się pod ciepłą pierzyną, otworzyłam oczy i zmierzyłam wzrokiem cały pokój.Tak, znalazłam się we własnym pokoju.Udało mi się jakoś wstać na nogi, jednak po chwili coś mrugnęło mi przed oczami i jak gdyby nigdy nic nagle zniknęło. Postanowiłam poszperać trochę na internecie, o moich objawach. Wstając przetarłam oczy i złapałam się za głowę, a po chwili wyciągnęłam z torby swój laptop.Wpisując mnóstwo razy na różne sposoby moje objawy, nic nie znalazłam. Westchnęłam i odłożyłam z powrotem laptopa na miejsce, usiadłam ponownie na skrawku łózku i głowiłam się z tym wszystkim. Nie chciałam nic mówić rodzicom na ten temat. Wstałam ociągając się z łóżka i powoli zeszłam ze schodów. Oczywiście mojej mamy jak i taty nie spotkałam w domu, zawsze musieli gdzieś wyjechać, albo mieli pilne spotkania.Stojąc tak w jednym miejscu, nagle przypomniało mi się całe zdarzenie z dzisiejszego dnia.Zamknęłam oczy próbując przypomnieć sobie chłopaka który stał przy mnie.Był..Miał bardzo jasną cerę, jasne niebieskie oczy jak lilie, czarne glany i podkreślające jego wygląd obcisłe białe spodnie. Wprost przypominał mi białego archanioła. Otworzyłam oczy, zabrałam ze sobą kurtkę i szybkim krokiem wyszłam z domu. Pogoda była w kratkę, padał deszcz ale mi to nie przeszkadzało. W cieniu spojrzałam na dość wysokiego chłopaka, przypominającego właśnie tamtego, który usiłował mnie uratować. Podeszłam bliżej, ale nikogo nie zauważyłam. Myślałam, że mam jakieś dziwne wizje. Zrozpaczonym krokiem schyliłam lekko głowę jakby szukając czegoś, stałam, i czekałam na cud, żeby coś się stało. Jednak nic, na mnie wciąż spadały duże krople deszczu. Podniosłam głowę do góry, miałam dosyć tego wszystkiego.Marta miała rację, powinnam iść do pobliskiego lekarza, który by mnie zbadał, co mi dolega.Dysząc byłam już prawie na miejscu, jednak okazało się, że przyszłam nie w porę. Miałam ochotę coś sobie zrobić, byłam zdenerwowana a zarazem przygnębiona, bałam się. Wymsknęło mi się przekleństwo, jednak postanowiłam że się nie poddam. Wracając, ujrzałam po raz kolejny tego samego chłopaka, - Archanioła.Tym razem nie dałam mu uciec.Rzuciłam się na niego niczym gepard, ale jednocześnie upadłam na ziemię. A niech to - Pomyślałam. Przestałam wierzyć w siebie, myślałam że jestem wariatką. Zaczęłam płakać, ale to i tak nie pomogło. Siedziałam i pochlipywałam, aż wkońcu podszedła do mnie pewna staruszka wmawiając mi, że się przeziębię. Ledwo co wstałam, a już miałam ochotę wszystkich na około pozabijać. Poszłam do domu, gdzie czekała mnie moja matka. Jak zawsze nie odezwała się na mój widok, ja też. Poszłam do góry, weszłam do pokoju i trzasnęłam drzwiami jak najmocniej mogłam. Zsunęłam się po szorstkich, starych białych drzwiach i zaczęłam płakać, krzyczeć, i rzucać wszystkimi podręcznymi rzeczami.Zaczęłam tracić wiarę w siebie, miałam ochotę się zabić. Jednak znowu ten głos mnie męczył.. "Zaniedługo poznasz całą prawdę..".
Wstałam, ale coś silnego mnie wypchało, czułam jak w moim pokoju zaczyna się coś dziać, chwyciłam szybko telefon i dzwoniłam do mojej przyjaciółki.. Za późno, ktoś zabrał mi mój telefon rzucając go na ziemię, a ja bez słowa upadłam na ziemię... Część kolejna zaniedługo.
Fajneee.;D
ReplyDeleteUlubiony rozdział :3
ReplyDeleteZrób kolejną część. :)
ReplyDeletekiedy będzie kolejny rozdziaaał? x3
ReplyDeletePisz dalej ^^
ReplyDeleteJuż czekam na kolejną część
ReplyDeleteSuper
ReplyDeleteNie mogę się doczekać następnego posta.
świetne.. zaczynam obserwować :)
ReplyDeleteAwawaw, czytam dalej. ;^; Wczuwam się w postać bohaterki, lolol.
ReplyDeleteI tak samo jak w poprzednim poście, parę błędów, ale da się przeżyć. C': Owowow *klika w kolejną notkę*