Sunday, January 22, 2012

Dalszy ciąg.

 {3} Ciąg dalszy.

Po raz kolejny byłam nieprzytomna, i po raz kolejny te cholerne głosy męczyły mnie.Tym razem, były to głosy 2 osób naraz, które kłóciły się między sobą, a jednocześnie wmawiały mi coś. Czułam się jak zahipnotyzowana, przestałam mieć czucie, a moje nogi i ręce zaczęły drętwieć, jakby z zimna i bólu.Była burza, przynajmniej to czułam. W głębi swojej duszy słyszałam grzmoty i huki, a moje ciało drżało jakby coś się ze mną działo.Przerażona obudziłam się na cmentarzu, zaczęłam krzyczeć w niebogłosy, ale to nic nie dawało. Kiedy uspokoiłam się trochę, leżałam pomiędzy drzewem a pomnikiem. Wstałam, rozejrzałam się pare razy po całym cmentarzu, zadrżałam z lęku i usiadłam na jednym z nagrobków. Znowu, to on, stał koło mnie spoglądając na mnie, to był ten mężczyzna, o którym mówiłam. Byłam bliska łez, chciałam uciekać ale nie mogłam. Z zaciekawieniem czekałam, aż ten ktoś, usiłuje ze mną porozmawiać. Właśnie w tym momencie, cichy, ale poważny głos przemówił do mnie:
-Ido, proszę, wysłuchaj mnie do końca.
Nie odpowiedziałam, zrobiłam się blada niczym wampir. Nie umiałam się wysłowić, zęby mi drżały, a moje dłonie ledwo co mogły się poruszać. Po chwili, znowu, usłyszałam tym razem głośniejszy głos:
-Muszę Ci coś powiedzieć, nie znasz mnie i się mnie boisz, ale nadszedł czas żebyś wiedziała, kim jesteś, i kto jest twoim ojcem. 
Po raz kolejny zadrżałam, tym razem działo mi się coś okropnie dziwnego, i bolesnego. Moje serce, jakby zaczęło krwawić. Chciałam się przełamać.. Po paru minutach odpowiedziałam cichutkim, smętnym głosem:
-Przecież.. Śledzisz mnie od samego początku, niewiem kim jesteś, a przecież moim ojcem jest Antonio.
Nagle z nikąd osoba stojąca przy mnie, przeniosła się obok mnie. Nic nie mówiłam, ani się nie odsunęłam. Wzięła mnie duża odwaga, jednak na kolejną odpowiedź czekałam przez chwilę.
-Nikt nie chciał Ci mówić, ale Antonio to twój.. twój.. ojczym, a ty nie jesteś normalną dziewczyną.. To ja jestem twoim ojcem, ROZUMIESZ?! - W tej chwili głos zaczął krzyczeć. Miałam tego dość, donośnym głosem zaczęłam płakać niczym bóbr, wstałam, i pobiegłam tak szybko, ile miałam w sobie siły. Dziwne, że w ogóle się nie zmęczyłam, a w domu byłam po 5 minutach. Przecież.. przecież cmentarz od mojego domu był dosyć daleko. Czułam się coraz bardziej przygnębiona, a moje myśli o popełnieniu zabójstwa były coraz większe i silniejsze. Wchodząc do domu, zauważyłam rozbite okno, a w środku ktoś wrzeszczał i prosił o pomoc. To mama... Natychmiastowo zapominając o tym, co się działo 5 minut temu, wbiegłam do domu, o mało co nie poślizgając się na śliskiej wycieraczce. Pomijając fakt, że pociągnęłam za mocno klamkę która się urwała, wbiegłam do góry, słysząc kłócących się rodziców. Kiedy stanęłam, zamarłam, nie wiedziałam co zrobić na widok mojego ojca, który próbował zadźgać nożem moją matkę. Zamykając oczy, poczułam jak w mojej duszy zaczyna parować, jakby dodawało mi więcej siły, tak, właśnie to czułam. Wbiegłam na ojca, szarpiąc go, wyrwałam mu nóż i wbiłam go mu do pleców. Antonio upadł, a ja stałam bez słowa i spoglądałam na moją matkę, która właśnie zaczęła płakać. Nie odezwała się, wybiegła z domu, a ja upadłam na kolana, oczyszczając krew mojego ojca.Miałam ochotę na tą krew, moje ręce zaczęły się trząść, schowałam głowę w kolanach , i nie czekając, wzięłam trochę krwi na palec, zaczynając go ssać.
Koniec, kolejna część pojawi się jutro.

5 comments:

  1. Aww. Postaci fantastyczne. :'D
    Mam nadzieję, że rozwiniesz akcję jeszcze lepiej. :'D
    Tylko proszę, popracuj nad stylistyką (tak, wiem, jestem za bardzo wymagający, wybacz ;^;). :'<
    Będę czekał na kolejne notki, powodzenia i natchnienia życzę. c':

    ReplyDelete
  2. No i gdzie a notka, która miała pojawic się "jutro"? :d

    ReplyDelete